Edyta Majdzińska: Cel jest zawsze wspólny

16 Jun 2022 |

O wyzwaniach, minionym sezonie, ciągłym rozwoju i budowaniu drużyna opowiada trenerka KPR-u Gminy Kobierzyce, Edyta Majdzińska.

O wyzwaniach, minionym sezonie, ciągłym rozwoju i budowaniu drużyna opowiada trenerka KPR-u Gminy Kobierzyce, Edyta Majdzińska.

W tym sezonie Kobierki miały dwie okazje do świętowania – najpierw brązowy medal, a teraz też Puchar Polski. Emocje już opadły, dotarło do Was, jakie to ogromne sukcesy?

Myślę, że ten sezon to kolejny milowy krok w rozwoju zespołu i tym samym ogromny sukces. Faktycznie musiałyśmy ochłonąć, żeby docenić powagę sytuacji i zrozumieć, co osiągnęłyśmy.

Jak z trenerki perspektywy wyglądały te dwa najtrudniejsze mecze w sezonie? O brąz z Jarosławiem i to z Zagłębiem, które dało puchar?

Z mojej perspektywy to nie były najtrudniejsze mecze, ale dobra gra zespołu w tych spotkaniach to efekt turbulencji na wcześniejszym etapie rozgrywek. Dzięki nim dziewczyny zdobyły nowe umiejętności, zgrały się, nabrały pewności siebie, a to zaowocowało dobrymi występami w kluczowych momentach. Mam wrażenie, że te wcześniejsze mecze w sezonie były trudniejsze, bo nie grałyśmy wtedy dobrej piłki ręcznej. Miałyśmy wiele problemów zdrowotnych, musiałyśmy się wiele nauczyć. Moje zawodniczki dołożyły olbrzymią koncentrację i konsekwencję w każdej minucie, psychicznie spisały się świetnie. Realizowały wszystkie nasze założenia taktyczne i nie bez znaczenia była tutaj też dyspozycja fizyczna. W kwietniu była ona imponująca, w tym elemencie przewyższałyśmy rywalki. Chciałabym też podkreślić ogromną rolę kibiców, bo byli dla nas ogromnym wsparciem i dodawali nam sił do zwycięstwa.

W jednym z ostatnich wywiadów powiedziała trenerka, że Kobierki to zespół, który dojrzał do tego, żeby grać o stawkę.

Tak, uważam, że to zespół dojrzały. W tym sezonie dużo się nauczył, włożył mnóstwo trudu w to, żeby być w świetnej dyspozycji fizycznej i poradzić sobie z różnego rodzaju problemami. Moja drużyna uwierzyła w swoje umiejętności i w to, że może wygrać z każdym. Dziewczyny wiedziały też, że o ich sile stanowi zespołowość, bo wiele razem przeszły.

Jaki to był sezon dla Kobierek?

Każdy jest inny, ten to kolejne zbieranie doświadczeń. Ja też sporo się nauczyłam w trakcie tych rozgrywek. To, że ten sezon był niezwykle wymagający, każdy widział. Trudności jednak kształtują ludzi z charakterem. Kobierki w tym roku wyciągnęły mnóstwo wniosków, usłyszały sporo konstruktywnej krytyki, a to w połączeniu z ciężką pracą, dało sukces. Teraz to drużyna złożona z mądrych zawodniczek, moim zdaniem dużo bardziej świadomych niż kiedy zaczynałyśmy sezon.

Zaczęłyście dobrze, bo od czterech wygranych, w tym z Perłą Lublin, ale potem przyszły cztery porażki z rzędu. To był jakiś większy kryzys?

Ten kryzys to efekt wielu kontuzji, z którymi walczyliśmy od początku okresu przygotowawczego. To najpierw były urazy głównie nowych zawodniczek – Alony Shupyk, Vitorii Macedo i Oliwii Domagalskiej, a później także Beaty Kowalczyk i Oli Tomczyk. Długo walczyliśmy też o powrót do pełnej dyspozycji Zoricy Despodovskiej. Wszystko to sprawiało, że nie mogliśmy wejść na nasz najwyższy poziom.

W pewnym momencie kwestia brązowego medalu była bardzo „otwarta”, bo w grze były jeszcze piotrkowianki. Jest jakieś spotkanie lub wydarzenie, które może trenerka uznać za przełomowe dla zespołu?

Nie nazwałabym żadnej sytuacji przełomową. Ciężko pracowałyśmy każdego dnia, żeby poprawić naszą grę. Moment, w którym uporałyśmy się ze wszystkimi urazami i zaczęłyśmy prezentować swoją piłkę ręczną to dwa mecze z Piotrcovią na przełomie marca i kwietnia. Oba wygrałyśmy, bo miałyśmy już pełny skład i mogłyśmy skupić się na spokojnym powrocie do formy. Te spotkania pozwoliły nam też odskoczyć od piotrkowianek w tabeli i wskazały dalszy kierunek pracy.

W zeszłym sezonie Kobierki opuściła Kinga Jakubowska i sporo było głosów mówiących o tym, że bez niej zespół nie da sobie rady. Trudno było poukładać tę drużynę?

Niejednokrotnie słyszałam takie głosy i zupełnie rozumiem kibiców, ten niepokój o nasze zdobywanie bramek był logiczny. Nasza gra w ataku w poprzednich latach opierała się właśnie na Kindze. Na pierwszym spotkaniu z zespołem przed sezonem, jeszcze w lipcu, przedstawiłam dziewczynom nową koncepcję taktyczną, zakładającą, że ofensywa rozłoży się na wszystkie zawodniczki. Nie było łatwo, żeby to osiągnąć, bo tak jak wspominałam, zmagaliśmy się z kontuzjami – Vitoria w okresie przygotowawczym walczyła z urazem barku, a w grudniu przeszła zabieg kolana; Alona przed startem rozgrywek także miała operację kolana, a Oliwia na zgrupowaniu kadry zerwała więzadła krzyżowe, co zupełnie wykluczyło ją z treningu. To był główny problem, bez nich nie mogliśmy w pełni realizować założeń, szczególnie w ataku. Później doszły jeszcze kontuzje Beaty i Oli. Ostatecznie wszystko nam się udało, ale naprawdę nie było to łatwe. Wymagało to od wielu zawodniczek nabycia nowych umiejętności, elastyczności i efekty tego widoczne były w kluczowych momentach.

Zawsze podkreśla trenerka zespołowość, że wygrywa i przegrywa drużyna, a nie jednostka. Jest jednak ktoś, kogo w tej ekipie można wyróżnić?

Zespołowość to słowo klucz, cel jest zawsze wspólny, a nie indywidualny, bo to coś, co charakteryzuje zwycięzców. Żeby to funkcjonowało poszczególni gracze muszą spełniać swoje zadania. Powinnam to zrobić i chcę wyróżnić wiele zawodniczek, większość zrobiła w tym sezonie ogromne postępy – był to rozwój motoryczny, techniczny, ale i wolicjonalny. Każda z nich dołożyła do sukcesu swoją cegiełkę. Oczywiście kluczowym ogniwem w bramce była Beata Kowalczyk, która w decydującej fazie sezonu broniła na naprawdę wyśmienitym poziomie. W centralnym sektorze defensywy świetnie spisało się trio Ważna-Tomczyk-Olek, a w ataku istotne było to, że trafiać zaczęła Zorka Despodovska. Ale ofensywa Kobierek to nie tylko ona, bo zdobywanie bramek rozkładało się na wiele zawodniczek. Piłki świetnie rozdzielała Ola Tomczyk, a kontrataki pewnie kończyły Mariola Wiertelak i Natalia Janas. Podkreślam, że na pochwałę i uznanie zasługuje cały team.

Jakie wzmocnienia szykują się w Kobierzycach?

W bramce Basię Zimę zastąpi Patrycja Chojnacka, 28-letnia zawodniczka, która ma za sobą występy w kilku superligowych klubach. Mam nadzieję, że pomoże w podniesieniu poziomu w defensywie. Dołączy do nas też Kasia Cygan i liczę na to, że będzie kolejną osobą, która zdobędzie dla Kobierek mnóstwo bramek.

Po raz trzeci z rzędu otrzymała trenerka nagrodę Gladiatora. Jak się trenerka czuje z tym wyróżnieniem od środowiska?

Jestem z tego bardzo dumna. Cieszę się, że środowisko polskiej piłki ręcznej docenia moją pracę, zwłaszcza, że nie mam wsparcia w postaci drugiego trenera czy trenera przygotowania motorycznego. Pracuję nad wieloma szczegółami, aby poprawiać i rozwijać poziom mojego zespołu. Takie nagrody są szczególnie ważne, bo pokazują, że koncepcja budowy drużyny, którą przyjęłam się sprawdza, a ja radzę sobie dobrze z wyzwaniami. Wymaga to mnóstwo pracy i wysiłku. Chcę podziękować moim współpracownikom i zawodniczkom za wsparcie w osiągnięciu celu, bo to również wasza nagroda.

Pytanie, na które pewnie wieku kibiców chciałoby znać już odpowiedź: zobaczymy Kobierki w europejskich pucharach?

Na oficjalną informację przyjdzie jeszcze pora, ale mam nadzieję, że nasze plany dotyczące grania w europejskich pucharach zostaną zrealizowane. Przyszły sezon to dla nas nowy etap, na który bardzo się cieszę.

Rozmawiała Marta Trzeciakiewicz